niedziela, 30 czerwca 2019

05:45


Jak ominąć zapowiadany na dzisiaj wszechobecny upał? Nic prostszego - trzeba odpowiednio wcześnie wstać. Zapewne nikt kto nie musi nie wstaje w niedzielę o tak nieprzyzwoicie wczesnej godzinie, ale ja chciałem chciałem upiec przysłowiowe dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze nie jeździć w upale, a po drugie mieć drogę tylko dla siebie.

Pobudka o 05:00, a o godzinie wskazanej w tytule już na siodełku. Nie zawiodłem się - było tak jak sobie wymarzyłem, a nawet lepiej bo gdy wracałem z trasy około dziewiątej, ruch na drogach dopiero się budził. Zdjęcie nie oddaje tego zapachu i ciszy jaka towarzyszyła mi w chwili gdy stawałem na poboczu, żeby choć o parę minut zatrzymać to, co już teraz jest tylko radosnym wspomnieniem.

niedziela, 23 czerwca 2019

Nowa Pasłęka, Ujście



Plany były szerokie, ale jak to w życiu standardem jest, trzeba było dopasować je do rzeczywistości. Miało nas jechać trzech, ale koniec końców, tylko jeden pozostał na placu boju.Chciałem dokończyć "temat" Zalewu Wiślanego i zobaczyć miejscowość leżącą prawie naprzeciwko Piasków, czyli Nową Pasłękę.
Start o 07:00 i już po godzinie jestem w Elblągu - tankowanie, kawa i kierunek droga 503. Jeszcze teraz czuję ten zapach wilgotnych łąk jakie mija się jadąc 7-ką.....

sobota, 15 czerwca 2019

Kaszubskie winkle


Prognoza pogody straszyła popołudniowymi burzami. Mając to na uwadze ubrałem się w kombinezon, wysokie buty, a na głowę założyłem integrala. Ten "zestaw bojowy" przynajmniej w jakimś stopniu zabezpiecza przed deszczem, a w razie czego (odpukać w niemalowane) także przed potencjalnym spotkaniem z asfaltem w razie uślizgu, co przy mokrej nawierzchni zdarzyć się może.

niedziela, 9 czerwca 2019

Piaski (prawie na końcu Polski)



Tym razem wspólny wypad na jeden z "końców Polski", czyli do miejscowości Piaski na Mierzei Wiślanej. Muszę jednak wspomnieć o naszym punkcie zbornym w Nowym Dworze Gdańskim w znanej sieciówce restauracyjnej "M". Nie ukrywam, ale ze zdziwieniem stwierdzam, że w niedzielne poranki stanowi ona swego rodzaju mekkę śniadaniową (sądząc po rejestracjach) okolicznych mieszkańców. Starsi, młodsi i czy całkiem mali (nie wykluczając piesków) już o 08:30 masowo nawiedzają to miejsce, świętując nowy dzień przy tzw. śniadaniu. Ale to tylko taka dygresja - przed nami przecież kawałek ciekawej trasy.

niedziela, 2 czerwca 2019

Razem w trasie


Rozmawialiśmy, robiliśmy uprawnienia, kupowaliśmy sprzęt. Potem ponownie rozmawialiśmy, aż w końcu udało się. Dzisiaj pierwsza wspólna trasa zaliczona. Krótki instruktaż doświadczonego Kolegi i jedziemy zgraną grupą. Dosłownie jak trzech muszkieterów pognaliśmy 6-stką do Słupska, a tam "jeno myk" i już jechaliśmy drogą 213 w kierunku na Puck. Co prawda, przekrój typów maszyn był bardzo szeroki i niekoniecznie miały one turystyczny rodowód, ale udało się nam poskromić te techniczno-użytkowe niuanse i nie rozrywaliśmy "szyku drogowego". Teraz przed sezonem ruch był stosunkowo niewielki, więc można było podziwiać mijane nadmorskie okolice i czujnie wyglądać dziur na drodze, ćwicząc nieustannie slalom szybki.