sobota, 6 czerwca 2020

Ujście

Trochę czasu minęło od naszego ostatniego wyjazdu z Andrzejem. Trochę, to w tym przypadku oznacza prawie rok. Pojechaliśmy wtedy na wschodni kraniec Mierzei Wiślanej czyli do Piasków. Patrząc z nabrzeża portu rybackiego w Piaskach, stwierdziliśmy,  że za tydzień pojedziemy na przeciwległy brzeg Zalewu Wiślanego do Ujścia. Plany, planami, ale los - ta przebiegła bestia - miała zdecydowanie inny pomysł.



No ale kto jak nie my, dopniemy w końcu swego. Zatem jedziemy zrealizować plan. Pogoda sprzyja. Spotkaliśmy się w Nowej Holandii (tej pod Elblągiem) i jedziemy w stronę przejścia granicznego w Gronowie. Mieliśmy już dość jazdy po ekspresówce więc pomimo, że można było z niej zjechać wprost do Braniewa, my jednak wybraliśmy zjazd, który pozwalał na małe szwędanie się po bocznych drogach. Nadłożyliśmy drogi, ale to przecież nie o czas chodzi, ale o przyjemność z jazdy i kręcenie winkli. No i jesteśmy w Ujściu. Wiatr, że głowy urywa. Trzeba się dobrze zastanowić czy jest sens zdejmować kask. Krótki spacer, rzut oka na przeciwległy brzeg Zalewu - tak byliśmy tam rok temu. Odwrót.

Ruszmy do Fromborka. Niezawodny Wujek Google prowadzi aż do ... końca zablokowanej drogi. Asfalt zwinięty, ale nie to jest problemem. Uwagę przykuwa raczej brak mostu ... wracać raczej nie wypada i to w dodatku tą samą drogą, to zakrawałoby na pełną porażkę. Więc ryzykujemy i skręcamy w las. To chyba jakaś droga rowerowa. O ile sprzęt Andrzeja czuje się ja przysłowiowa ryba w wodzie - w końcu to turystyk - to mój klops raczej stara się unikać dróg gruntowych.Zastanawiam się kto wpadł na pomysł, aby drogę oznakowaną jako szlak rowerowy utwardzić ostrym, luźnym gryzem - nawierzchnia w sam raz nadawała się do testowania wytrzymałości opon transporterów opancerzonych. Mimo wszystko udało się i dotarliśmy na zaplanowaną rybkę we Fromborku.
Kierunek Tolkmicko i Kadyny - świetny odcinek krętej drogi z pocztówkowymi widokami na Zalew. Korci, żeby się jeszcze gdzieś zatrzymać, ale czas biegnie nieubłaganie i kierujemy się w stronę 7-ki jadąc wzdłuż Nogatu. Specjalnie wybieramy jazdę "starą 7-ką". Kiedyś była zapchana do bólu, dzisiaj trochę jak Route 66 - biegnie gdzieś obok, nieco zapomniana przez pędzących S7. Trzeba kiedyś poświęcić nieco czasu i rozpracować jak przejechać tą starą drogą na trasie Gdańsk - Elbląg.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza